2005/2006...
Wszystkie relacje z www.gwardyjka.glt.pl
Gryf Polanów - Gwardia
W Polanowie, na ostatnim wyjeździe w V lidze, zjawiło się ok. 40 fanów Gwardii, którzy porozsiadani byli po całym stadionie, racząc się piwkiem i mocniejszymi trunkami. Podczas meczu na trybunach wielki piknik. Wieszami trzy flagi, posiadamy także jedną na kiju, w drugiej części meczu odpalona zostaje saletra.
Przed meczem drobne problemy stwarzają mundurowi. Doping dla piłkarzy w I połowie słaby, zaś w II było już znacznie lepiej. Po wygranym meczu dziękujemy piłkarzom za grę, udając się następnie z nimi do jednego z polanowskich barów, gdzie trochę piwkujemy przy dopingu a także wywieszonej fladze.
Udając się już w drogę powrotną, jedno auto, które eskortowane jest przez dwie kabaryny (?!) zostaje zatrzymane przez policję, która ma pretensję co do naszej ostrożnej jazdy, jednak wszystko rozchodzi się po kościach. Warto nadmienić, że jedna z kabaryn była nieźle oklejona gwardyjskimi vlepkami ;).
W ten oto sposób skończyliśmy wyjazd po piątoligowych mieścinach i wioskach, teraz powoli trzeba szykować się na czwartoligowe wojaże...
19.06.2005
Zefir Wyszewo - Gwardia
Pomimo środowego terminu, do Wyszewa udało się 35 kibiców Gwardii a wśród nich znalazła się jedna osoba, która wyjazd zaliczyła na... rowerze. Podczas meczu piknik. Na drewnianej barierce wieszamy dwie flagi. W I połowie, prócz kilku okrzyków, nie prowadzimy dopingu. W drugiej części meczu doping już znacznie lepszy i przede wszystkim głośny, na co wpływ miało również specyficzne otoczenie wokół "stadionu". Poza tym nic szczególnego się nie dzieje. Cieszy zwycięstwo i kolejne trzy punkty dzięki którym jesteśmy coraz bliżej IV ligi...
08.06.2005
Rasel Dygowo - Gwardia
Jak zawsze, tak i teraz, na mecz swojej drużyny przybyli kibice Gwardii, którzy w liczbie 50 (w tym 7 f-c Białogard i 2 osoby z Ustronia Morskiego) osób wspierali piłkarzy swoim dopingiem; choć ten w tym dniu był nienajlepszy (szczególnie na początku meczu).
Do Dygowa docieramy autami i busem, jadąc m.in. przez Karlino, które grało swój mecz z Mechanikiem. Jednak ów mecz rozgrywany był nieco później, jedziemy więc bezpośrednio do miejsca docelowego. Przed stadionem stoją już psy, które nas spisują, w użyciu mają takżę kamerę. Bez problemów wchodzimy na stadion, wieszamy trzy flagi (w tym jedną małą) i czekamy na rozpoczęcie meczu.
W I połowie tylko kilka okrzyków, zachęcających piłkarzy Gwardii do walki. Poza tym nic szczególnego się nie działo. Druga połowa przyniosła głównie emocje piłkarskie, o czym wspomnieliśmy już powyżej. Odpaliliśmy także dwie race przy głośnym dopingu.
Miały miejsce także incydenty z piłkarzem Rasela, Wojciechowskim, który co chwila błaźnił się przy naszym "sektorze", a także z policją, która użyła nawet swoich gładkolufówek (strzelając w powietrze) starając się zapanować nad kibicami Gwardii, którzy o mały włos a nie oprawili by... piłkarza Wojciechowskiego. Zdecydowanie był on gwiazdą dzisiejszego meczu, tyle tylko, że innego kalibru.
05.06.2005
Saturn Mielno - Gwardia
W Mielnie nie mogło zabraknąć fanów Gwardii, którzy pojawili się w tej nadmorskiej miejscowości w około 100 osób (w tym 1 fan Arki); autami, busami, autobusem. Od samego początku głośno dopingowali piłkarzy Gwardii, którym z pewnością pomogło to w odniesieniu zwycięstwa.
Poza tym fani Gwardii odpalili 4 race, 10 ogni wrocławskich oraz 20 stroboskopów; rzucili także konfetti i serpentyny, a na płocie wisiały trzy nasze flagi.
22.05.2005
Płomień Myślino - Gwardia
Kibice Gwardii pierwszej połowy nie obejrzeli ponieweważ... zostali zatrzymani przed Myślinem przez policję. Powodem była kontrola. Przeszukiwali busa i auta, jednak bez oczekiwanego przez nich rezultatu. Przetrzymali nas ponad pół godziny, po czym wyruszyliśmy w stronę stadionu.
Lekko spóźnieni dotarliśmy na drugą połowę, jest nas 35 osób, wieszamy flagę i dopingujemy nasz zespół, który do przerwy bezbramkowo remisował.
Fani Gwardii co chwilę dopingowali swój zespół, odpalili też sześć rac. Po meczu piłkarze dziękują za doping, szkoda, że tylko w II połowie, a my gratulujemy zwycięstwa, szkoda, że tylko 1:0.
Później, pod eskortą kilku radiowozów, opuszczamy Myślino i udajemy się w kierunku Koszalina.
08.05.2005
Mechanik Bobolice - Gwardia
Wyjazd do Bobolic był pierwszym ligowym wyjazdem w tym roku, który rozpoczynał rundę wiosenną. Po perypetiach "zakazowych" jakie spotkały znaczną część naszej ekipy postanowiliśmy, mimo wszystko, się tam udać. Do Bobolic pociąg nie dociera, więc wybraliśmy się autami i busami, co dało łączną liczbę 42 osób. Zabrakło fanów Gwardii z RCK, którzy grali turniej w Chojnicach, gdzie zajęli drugie miejsce (więcej szczegółów wkrótce).
Problemów z wejściem na stadion nie robi policja. Z początku widać było, że wjazd na obiekt dla nas będzie darmowy, jednak szybka kalkulacja i bileciki dla nas zrobili za symboliczną złotóweczkę.
Przed rozpoczęciem meczu minutą ciszy zostaje uczczona śmierć Jana Pawła II.
Wieszamy nową flagę, która debiutuje na tym meczu i przez pierwszą połowę prowadzimy sporadyczny doping a także odpalamy 5 rac. W drugiej połowie było z dopingiem już znacznie lepiej, szczególnie pod koniec meczu.
Nie obyło się również bez miejscowych fanów, którzy wywiesili dwie flagi, w tym dobrze znaną w barwach Gwardii. Było ich razem około 15, może 20 osób (część siedziała koło nas, inni po drugiej stronie). Co prawda nie jest to już ten sam fan-club co kiedyś, ale miejmy nadzieję, że coś w Bobolicach się ruszy.
Gdy zabrzmiał końcowy gwizdek, piłkarze podchodzą do nas aby podziękować za przyjazd i doping. My dziękujemy im za efektowne zwycięstwo i ruszamy w drogę powrotną.
Po naszym meczu udajemy się jeszcze do Mielna, aby zobaczyć czy przypadkiem nie ma kibiców Darłovii, jednak darłowianie nie pofatygowali się na ten mecz...
10.04.2005
Victoria Sianów - Gwardia
Był to ostatni wyjazd tej rundy. Do Sianowa różnymi środkami transportu (busy, auta, autobus) dotarło 81 (w tym 6 f-c Białogard oraz 1 Arka) kibiców Gwardii.
Przed wyjazdem spora grupa gwardzistów obserwowała turniej rugby, w którym udział wzieli również - po części kibice Gwardii - zawodnicy RCK (krótki opis raz z wynikami już wkrótce).
Wracając do wyjazdu; przed meczem spotkała nas niemiła niespodzianka w postaci biletów. Część osób je kupuję, a część i tak wchodzi za darmo. Po dostaniu się na stadion rozwieszamy trzy flagi, a także dopingujemy nasz zespół. Chwilę później odpalamy 10 (+ jedną później) rac, które następnie lądują na murawie, przez co mecz na kilkadziesiąt sekund został przerwany przez sędziego.
W międzyczasie wypatrzyliśmy jednego delikwenta, który ubliżał Gwardii, więc szybko został sprowadzony do parteru. Po tym incydencie na stadion wchodzi koszalińska prewencja, ale jest spokój.
11.11.2004
Sława Sławno - Gwardia
"Mecz rundy" zakończył się dla fanów Gwardii na dwunastogodzinnym postoju w sławieńskiej komendzie. Oficjalnie nie mieliśmy wejść na ten mecz. Mimo wszystko udajemy się do Sławna w 51 osób, w tym 2 kibiców Arki Gdynia.
Będąc niedaleko stadionu próbujemy, niezauważeni przez nikogo, się tam dostać. Gdy już byliśmy blisko celu do akcji wkracza policja, lecz nadal próbujemy dostać się na obiekt, odpalone zostają race ale nic to nie daje, musielismy się wycofać.
Następnie policja (ogólnie ok. 100 z Koszalina, Darłowa, Sławna i Słupska) w brutalny sposób powala nas na ziemię i w tych pozycjach musielismy spędzić kilkadziesiąt minut. Warto zaznaczyć, że nawet gdy leżeliśmy co niektóre osoby dostawały po plecach i nogach od młodych, chcących się pokazać, psów...
Zostajemy sfotografowani, skamerowani, spisani i zapakowani do autokaru, by po chwili znaleźć się na komendzie. Tam, jak już wspomnieliśmy, musieliśmy odczekać dość spory kawałek czasu aby udać się do domu. Lecz w międzyczasie kilka osób zawijają na dołek; reszta czeka w autokarze. Dowiadujemy się, że będziemy sądzeni w trybie przyspieszonym, który, jak widać po czasie spędzonym na komendzie, takowym wcale nie był.
36 osób dostało 40 godzin do odpracowania, od 115 zł. do 1100 zł. do zapłacenia oraz od trzech do czterech lat zakazu stadionowego... Dodatkowo w Głosie Koszalińskim zostaną przedstawione nasze dane osobowe wraz z opisem za co zostaliśmy ukarani, wszystko na nasz koszt...
Kary nazbyt surowe praktycznie za nic, wyrok sądu szedł "hurtowo", postanowiono rozbić kibiców Gwardii... ale czy to się udało?
31.10.2004
Radew Białogórzyno - Gwardia
Już tylko dwa wyjazdy pozostały do zakończenia rundy jesiennej a kolejny mamy już za sobą. Tym razem przyszło jechać nam do Białogórzyna, wioski położonej kilkanaście kilimetrów przed Białogardem.
Przed samym wyjazdem miała miejsce śmieszna sytuacja, kiedy to eskortę do samego Białogórzyna otrzymali... nasi piłkarze. Więc pierwotny plan policji się nie spełnił a my z lekką obsuwą ruszamy w stronę Białogórzyna.
Jadąc inną trasą, spóźniamy się 20 minut na mecz. Na miejscu dużo policji, którzy mieli też w planach, abyśmy na ten mecz nie dotarli. My jednak pojawiliśmy się i od samego początku, z krótkimi przerwami, prowadzimy dobry doping przez cały mecz. Na miejscu czeka już na nas 5 osób z Białogardu (autem).
Wcześniejsze przypuszczenia i oczekiwania koszalińskich kibiców się spełniły - bramkarzem Gwardii podczas tego meczu był Tomasz Jędrzejczyk, który ciepło został przywitany przez gwardyjską ekipę.
Policja nie pozwala nam powiesić flagi na siatce od bramki, więc ją chowamy aby nie leżała na ziemi (w Białogórzynie nie ma płotów).
Przy stale padającym deszczu, Gwardię dopingowało 36 osób, a nasi piłkarze gładko wygrali 3:0. Po zakończonym spotkaniu wchodzimy na murawę i dziękujemy naszym piłkarzom za dobrą grę a ci dziękują nam za doping i w policyjnej eskorcie wracamy do Koszalina.
17.10.2004
MKS Karlino - Gwardia
Ten mecz uważany był za jeden z ważniejszych, tak dla nas jak i, z pewnością, dla miejscowych. Wyszło zaś średnio.
W podróż do Karlina udajemy się pociągiem. Z początku problem z biletami, których nie posiadaliśmy, robi kanar a także policja i w ten sposób pociąg ma kilkunasto minutowe spóźnienie. Ostatecznie osoby, które były już w pociągu otwierają pozostałe drzwi i tym samym wszyscy mogliśmy udać się na ten wyjazd.
W Białogardzie mamy przesiadkę a w międzyczasie dołącza do nas miejscowy fan-club Gwardii.
W Karlinie jesteśmy kilkanaście minut przed meczem. Część osób zostaje spisana. Policja znajduje też jedną racę, którą oddali po meczu. Piechotą ruszamy na stadion wraz z obstawą. Chwilę później jesteśmy już pod wejściem, gdzie nakazano nam kupić bilety. Sprzeciwiamy się temu i w ten sposób wchodzimy na stadion całkowicie za darmo.
Okazuje się, że cała prosta trybuna jest do naszej dyspozycji. Warto napisać, że tylko w tym miejscu na stadionie MKS-u są miejsca siedzące, więc wszyscy fani oraz zwykli kibice z Karlina musieli stać po drugiej stronie.
Miejscowi ocenili się na ok. 70-80 osób + ok 30 osób z Kotwicy. Na płocie wisiały dwie flagi; klubowa i reprezentacyjna. Właśnie z tą drugą flagą miała miejsce śmieszna sytuacja, gdyż kibice MKS-u powiesili ją tak, że napis brzmiał ONILRAK - czyli powieszona była nie w tę stronę co trzeba. Błąd naprawiono po dłuższej chwili. Był też transparent skierowany do policji; "Porządku pilnujecie, a paliwo kradniecie" (odnoszący się do sprawy kradzieży paliwa przez policjanta po cywilu na karlińskiej stacji benzynowej).
Pierwsza połowa przebiegła w sennej atmosferze; doping z obu stron sporadyczny. W międzyczasie dzwoni do nas Kotwica i proponuje dym na murawie. Znakiem do zadymy miało być zainicjowanie jej przez kibiców Kotwicy i Karlina, którzy mieli przeskoczyć płot.
Gdy piłkarze zeszli po pierwszej połowie do szatni i nastąpiła przerwa, fani Kotwicy i Karlina odpalają dwie racę i wymachując nimi przed ochroną, chcą zapewne się jakoś przebić, ale absolutnie im to nie wyszło, ponieważ żadna z osób nie przeskoczyła płotka. My w tym czasie przeskakujemy płotek i w kilkanaście osób znajdujemy się na bieżni. Do interwencji wkracza policja, jednak tylko nas otacza. Mimo tego miejscowi wraz z Kotwicą pozostają nadal w tym samym miejscu... Racją jest, że miejscowi również mieli "przy sobie" policję i ochronę (liczba ochrony i policji z ich sektora jednak równomierna do liczby policji i ochrony z naszego). Cóż, my daliśmy radę, a to, że rywale nie podołali misji nie jest naszą winą...
W II połowie meczu rzucamy kilkanaście serpentyn, konfetti a także odpalamy 5 rac.
Miejscowi wraz z Kotwicą zaprezentowali się miernie; rzadki doping, brak innych elementów kibicowskich a także sama akcja w przerwie meczu.
Po meczu zostajemy przetrzymani kilkadziesiąt minut na sektorze po czym udajemy sie na dworzec skąd ruszamy w drogę do Koszalina.
Podsumowując; do Karlina dotarło 65 kibiców Gwardii (w tym 10 osób z f-c Białogard) oraz 5 fanów Arki Gdynia, co daję liczbę całkowitą 70 osób. W znacznej części były to nowe twarze, które zastąpiły choć po części kibiców z Rugby Club, którzy w tym czasie mieli turniej w Krakowie.
Podziękowania dla kibiców Arki za przyjazd na ten mecz, oraz dla f-c z Białogardu, który nieco się ruszył i oby nie był to jednorazowy wyskok.
03.10.2004
Piast Drzonowo - Gwardia
Wyjazd do Drzonowa był dla nas jednym z ciekawszych w naszej V lidze, głównie ze wzgledu na nasze przeszłe mecze w tej właśnie mieścinie. Z Koszalina wyruszamy dwoma busami i autem; razem 30 osób.
Po drodze zahaczamy o Mielno, skąd zabieramy dwie osoby a przy okazji wzbogacamy się o 12 szalików Sławy Sławno (grali swój mecz z miejscowym Saturnem).
Następnie udajemy się już do miejsca docelowego. Jedziemy m.in. przez Kołobrzeg, gdzie czaiło nas kilku młodych miejscowych. Skończyło się na tym, że gdy nasze auto się zatrzymało, kołobrzeżanie uciekli. Lecz nie w pełni, ponieważ jedna osoba została, która ostatecznie wylądowała w miejscowej rzeczce.
Gdy byliśmy już kilometr od Drzonowa, zatrzymuje nas kołobrzeska policja. Po sprawdzeniu aut i skonfiskowaniu sprzętu, nakazano nam wracać. Wszelkie próby polemiki na temat dojechania na mecz, kończyły się niepowodzeniem.
Tym samym zostaliśmy cofnięci do Koszalina w eskorcie sześciu radiowozów. W Kołobrzegu widać te same osoby, co stały na obczajce. Tym razem zostaliśmy "pozdrowieni" środkowym palcem.
W Tymieniu do akcji wkracza koszalińska prewencja, która nieco agresywnie reaguje na nasz widok. Dalej jedziemy już w ich obstawie.
W Koszalinie kierują nas na komendę, gdzie zostajemy spisani a także sfotografowani. Wszystkich uczestników wycieczki wypuszczają po ok. godzinie.
19.09.2004
Iskra Białogard - Gwardia
Drugi wyjazd w V lidze zaliczony. Połączenie do Białogardu bardzo dobre; zaledwie 20 minut jazdy i
jesteśmy na miejscu. Tam czekają już na nas chłopacy z miejscowego f-c w 10 osób, a także prewencja
i z ich obstawą udajemy się na stadion. Piesza wędrówka trwała dłużej, niż sama jazda pociągiem. Na
mecz odrobinę się spóźniamy, chwilę potem pada pierwsza bramka dla Gwardii. Policja robi problem z
wniesieniem pirotechniki i trochę się z tym zamieszali. W ten sposób udało się wnieść wszystko, choć
myśleli, że race... daliśmy do depozytu. Dochodzą też osoby, które do Białogardu przyjechały samochodem.
Wraz z miejscowym fan-clubem jest nas ok. 70 osób (nas 55, miejscowych ok. 15). Wieszamy jedną flagę
Gwardii a także Iskry.
Podczas pierwszej połowy trochę dopingujemy, rzucamy ok. 50 serpentyn i odpalamy 9 rac wraz z saletrą. Pierwsza połowa kończy się dość niespodziewanym wynikiem 1:1.
W przerwie meczu część osób udaję się do sklepu, zakupując i promując co nieco.
Drugie 45 minut meczu, to zdecydowanie lepszy doping niż w pierwszej połowie, a i gra piłkarzy mogła się podobać. Po jednej z bramek dla Gwardii rzucamy kilkadziesiąt serpentyn a po chwili drugą turę. Ogólnie serpentyn było 200 i za każdym gdy te lądowały na murawie, mecz był przerywany. Do tego zostaje wyrzuconych 3 kg. konfetti.
Po udanym meczu - a szczególnie drugiej połowie - piłkarze podbiegają pod sektor, przybijają "piątki" i dziękują za doping.
Droga na dworzec spokojna, "obrywają" trochę psiaki, w których lecą różnorakie epitety, ale nie reagują.
Warto też zaznaczyć, że w Białogardzie zabrakło kilkunastu osób, ale w ich miejsce pojawiło się sporo nowych i młodych twarzy
03.09.2004
Pomorzanin Sławoborze - Gwardia
Do Sławoborza dotarło 39 kibiców Gwardii. Jako, że pociąg w tamten rejon nie dojeżdża,
ruszyliśmy trzema busami i autami. Na półmetrowym płotku zawisł "Royal" oraz "Trójkolorowi",
była też jedna flaga na kiju. Kilka minut przed końcem pierwszej połowy odpalamy siedem rac.
Warto też nadmienić, że na tym wyjeździe pojawiło się kilka młodych twarzy, co jest dobrym
prognostykiem na przyszłość. Druga warta nadmienienia infromacja, to sędziowanie podczas tego
meczu. Liniowy tradycyjnie już, machał chorągiewką przeciw Gwardii. Nic więc dziwnego, że w jego
stronę poleiało sporo wylgaryzmów, a nawet butelka po piwie. Do tego przyczepili się... strażacy,
którzy trochę pocwaniakowali, ale nasza interwencja uspokoiła ich gorące głowy.
Na początku drugiej połowy podchodzi do nas trzech 'niebieskich' i zaczynają robić porządki w
postaci zabierania piwa i zakazie ich picia. Wywiązała się mała szamotanina i psy musiały stonować.
Na kilkanaście minut przed końcem meczu dostajemy informację, że w naszą stronę udają się
auta Kotwicy Kołobrzeg. Jako, że ulica przez którą jechali oddalona była od trybun o kilka metrów,
to kilkunastu gwardzistów udało się właśnie w tę stronę. I rzeczywiście po chwili pojawiają się
cztery auta z kołobrzeżanami, którzy chyba nie spodziewali się nas na drodzę. Innego wyjścia niż
spotkanie się nie było. Jednak mimo to, porządnego spięcia nie było, a to dlatego, że Kotwica nie
wychyliła się z żadnego z aut. Chcieliśmy się do nich dostać, ale żadnemu z chuliganów Gwardii to
sie nie udało. Widząc, że sobie nie poradzą, ruszyli z miejsca. Choć wszystkie auta kołobrzeżan mogły bardzo ucierpieć, to w gruncie rzeczy nic im się nie stało.
Wiele się nie namyślając, zwijamy flagi, ładujemy się w busy i ruszamy za agresorami, niestety zeskortą policji.
Kilkaset metrów dalej widzimy dwa wypchane auta. Zatrzymujemy się i biegniemy w ich stronę,
jednak w/w się zrywają. Było to Karlino, czyli f-c Kotwicy. Następnie zatrzymujemy się na stacji
benzynowej. Nie widząc przeciwników, ustalamy co robimy dalej. Zdecydowaliśmy się odwiedzić Karlino.
Tam widzimy kilku typów (MKS Karlino), którzy wychodzili ze sklepu. Widząc nasze busy, reagują
wymachiwując rękoma. Oczywiście stajemy i zaczynamy za nimi pogoń. Po raz kolejny nikogo nie
udało się złapać. W międzyczasie we wszystko miesza się policja, która kończy wszystkie ganianki
po Karlinie. Busy wraz z kierowcami zostają spisane i po kilkunastu minutach, przy dość sporej
publiczności miejscowych, udajemy się w stronę Koszalina. Wyjazd jak najbardziej udany, z wieloma
atrakcjami. Szkoda tylko, że poraz kolejny Kotwica nie stanęła na wysokości zadania i nie zmierzyła
się ze swoim wrogiem. Choć za samą skłonność do przyjazdu do Sławoborza należy im się mały plus.
21.08.2004
powrót