Z GAZET...




GK: KOSZALIN BEZ GWARDII (07.03.2007)
Wszystko wskazuje na to, że za dziesięć dni Koszalin straci jedyną występującą w seniorskich rozgrywkach drużynę piłki nożnej.

Decyzję podejmą członkowie Gwardii Koszalin na walnym spotkaniu, ale faktycznie jej reżyserem jest... prezydent Koszalina.
Czy to możliwe, by stutysięczne miasto z aspiracjami nie miało ani jednej seniorskiej drużyny piłkarskiej? Niestety, wkrótce ten czarny scenariusz w Koszalinie wejdzie w życie... - W tym roku Gwardia z miejskiego budżetu otrzymała zaledwie 30 tysięcy złotych. To trzykrotnie mniej niż przed rokiem - mówi Ireneusz Bazgier, prezes gwardzistów. - W ten sposób, przy pomocy finansowego oręża, prezydent rozpoczął osobistą wojnę z Gwardią - dodaje już mniej powściągliwie Leonard Nowak, członek gwardyjskiego zarządu. - Żałuję, że pan Jan Bednarek nie jest moim bratem bliźniakiem, bo wówczas to my, a nie Bałtyk byłby w mieście hołubiony. Zresztą panu Jankowi Bednarkowi należą się słowa uznania. Bo to on ujął się za nami i jako jedyny z lokalnych polityków zabiega o pomoc dla nas - twierdzi Nowak.
Członkowie gwardyjskiego zarządu są zbulwersowani nie tylko wysokością dotacji, ale i postawą władz miasta. - Macie wziąć te trzydzieści tysięcy i wyczyścić się. I tak jesteście przewidziani do likwidacji - takie słowa padły z ust prezydenta Mikietyńskiego - mówi Nowak. - Gdy się oburzyliśmy, dał nam dobrą radę, byśmy stworzyli swój komitet wyborczy i wybrali nowego prezydenta, który będzie realizował nasze zachcianki - dodaje Nowak. Gwardziści uważają, że obecna polityka władz miasta ma na celu zlikwidowania Gwardii, tak by w mieście istniał tylko jeden klub - Bałtyk. O połączeniu z Bałtykiem gwardziści nie chcą słyszeć, bo są przekonani, że w stutysięcznym mieście jest dość miejsca dla dwóch piłkarskich klubów.

- Przy takiej atmosferze nie widzimy żadnych możliwości pomagania Gwardii. To wyrzucanie pieniędzy w błoto - mówi wprost Wiesław Madej, inny członek zarządu. - Po co pomagać trupowi? - pyta retorycznie.

W tej sytuacji postanowiono zwołać nadzwyczajne walne zebranie członków klubu. Dojdzie do niego za dziesięć dni. Zarząd zamierza poddać pod dyskusję i głosowanie pomysł wycofania z rozgrywek pierwszej, najbardziej chłonnej finansowo drużyny. - Nie chcemy tworzyć w klubie długów. Miniony rok po raz pierwszy od niepamiętnych czasów zakończyliśmy na plusie. W kasie klubu mieliśmy około siedmiu tysięcy złotych - mówi Bazgier. - Na grę bez dopiętego budżetu nie mogę się zgodzić. W ten sposób zadłużymy w zupełnie nieodpowiedzialny sposób klub na kwotę trzydziestu, czterdziestu tysięcy złotych - twierdzi prezes Bazgier.

- Politycy nie powinni już mieszać się w wewnętrzne sprawy Gwardii - mówi Nowak. - Czasy gdy jeden poseł zmienił takiego, a drugi poseł innego prezesa już minęły. Klub na tych politycznych wizjach tylko stracił. Obecny zarząd składa się z ludzi oddanych Gwardii. Jesteśmy pasjonatami piłki nożnej i dlatego prezydent miasta powinien nam pomóc - twierdzi Nowak.

- Staraliśmy się o dotację w wysokości 1127 tysięcy złotych. W tym ponad 800 tysięcy to koszt wynajmu przez klub stadionu. Mimo tak astronomicznej kwoty w lipcu i sierpniu pozbawiono nas prawa korzystania z obiektu. Nie wiem zatem w jaki sposób mamy przygotować zespoły do rozgrywek, a w sierpniu występować w lidze - żali się Bazgier.