Z GAZET...




GK: Gwardia gra dalej (18.03.2007)
19 członków Klubu Sportowego Gwardia Koszalin było przeciwnych przyjęciu uchwały wycofującej zespół seniorów tego kluby z rozgrywek koszalińskiej klasy okręgowej.

Trzech innych wstrzymało się od głosu. Nikt nie zdecydował się opowiedzieć za przyjęciem tej decyzji. - Na 29 marca zaplanowane jest spotkanie - mówi Wiesław Madej, członek gwardyjskiego zarządu - u prezydenta Koszalina. Uczestniczyć w nim mają zarządy Bałtyku i Gwardii Koszalin. Może podczas tych obrad nastąpi przełom w rozmowach z władzami miasta - dodaje Madej.
Podczas wczorajszego nadzwyczajnego walnego zebrania KS Gwardia omawiano przede wszystkim sytuację finansową klubu. - To wręcz nie do przyjęcia, że na działalność merytoryczną klub otrzymał z miejskiej kasy 30 tysięcy złotych, a za korzystanie z obiektów sportowych ma zapłacić 770 tysięcy - mówi Ireneusz Bazgier, prezes klubu. - Na dodatek ma być fakturowana zapłata za korzystanie z głównej płyty stadionu w zimowych miesiącach takich jak styczeń i luty. My przecież nie mogliśmy w tym czasie trenować na stadionie. Nie zgodzę się na podpisanie umowy pompującej miejskie pieniądze do Zarządu Obiektów Sportowych - dodał Bazgier.

Jedynym obecnym radnym na tym spotkaniu był Stefan Romecki. - Jest mi wstyd za moich kolegów radnych, że zlekceważyli wasz problem i dziś tu się nie pojawili - powiedział. Obiecał, że będzie nadal w sprawie Gwardii wnosił interpelacje.
Członkowie klubu zapoznali się także m.in. z klubowym budżetem. Przychody klubowe wynosiły 148 523 złote. Na tą kwotę złożyła się miejska dotacja w wysokości 92 tysięcy, wpływy od sponsorów - 49 tysięcy, a ponad siedem tysięcy klub wypracował sam organizując rozgrywki piłkarskiej ligi zakładowej. Po stronie kosztów najważniejszymi pozycjami były - wynagrodzenia szkoleniowców - 42 996 zł oraz tzw. Usługi obce (transport, pranie odzieży, ochrona podczas meczów) - 33 669 złotych.
Na zakup sprzętu sportowego Gwardia wydała 13 772 zł. To co ważne dla kibiców, to fakt, że cały gwardyjski zarząd pracował społecznie. Nikt w klubie nie rozliczył ani jednej delegacji lub też nie zażądał zwrotu pieniędzy za telefon.